Czy robienie mydła jest bezpieczne

Jak zrobić mydło. Bezpieczeństwo

Czy robienie mydła jest bezpieczne?

Z robieniem mydła jest trochę, jak ze smażeniem frytek w głęboko rozgrzanym oleju. Wiemy, że gorący olej  jest bardzo niebezpieczny i mógłby wyrządzić nam poważną krzywdę gdybyśmy go na siebie wylali, lub choćby wsadzili do niego palec. Czy to potencjalne zagrożenie odstrasza ludzi od smażenia frytek? Niespecjalnie. Olej jest w prawie każdej  kuchni. Jednak podczas smażenia, staramy się zachowywać ostrożnie. Nie wsadzamy palców do garnka czy frytkownicy, nie biegamy z wrzącym olejem. Jeśli pryska, stajemy w bezpiecznej odległości, bądź używamy pokrywki. Ta sama zasada ostrożności obowiązuje podczas robienia mydła.

Nie taki wodorotlenek straszny jak go malują

Jeśli chcemy zrobić mydło metodą na zimno musimy użyć wodorotlenku sodu. Wiele osób rezygnuje z robienia mydła, ponieważ boi się tej substancji. Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie.  Czym tak właściwie on jest i czemu jest budzi taki strach?

Wodorotlenek możemy kupić w postaci stałej (płatki, granulki,) jest on składnikiem preparatów udrażniających rury, razem z wodą tworzy ług sodowy. Ług sodowy jest substancją potencjalnie niebezpieczną. Czyli jaką?

Po pierwsze silnie żrącą – w kontakcie ze skórą może powodować oparzenia. Dokładnie rzecz ujmując, ług sodowy jest śliską w dotyku cieczą, która może powodować „ból, zaczerwienienie, oparzenie chemiczne z pęcherzami i martwicą” (Wikipedia). Jeśli dostanie się do oczu, może spowodować oparzenie gałki ocznej i w rezultacie utratę wzroku.

Co więcej, w trakcie rozpuszczania się wodorotlenku sodu w wodzie, wydziela się ciepło i tworzą się opary. One również są niebezpieczne i szkodliwe dla naszego zdrowia. Wdychane, „wywołują  ból i łzawienie oczu, uczucie pieczenia w nosie i gardle, kaszel, uczucie duszenia się” (Wikipedia). Powiało grozą?

Jeśli po przeczytaniu powyższego akapitu zrzedła Ci mina i opadł mydlany entuzjazm, to wybacz. Wcale nie o taki efekt mi chodziło. Powtórzę raz jeszcze: robienie mydła jest bezpieczne, jeśli przestrzegamy zasad bezpieczeństwa. Jeżeli nie brakuje Ci zdrowego rozsądku, a w kuchni nie przytrafiają Ci się wypadki spowodowane roztargnieniem, zagapieniem, pośpiechem, to dasz radę. O pewnych rzeczach warto jednak pamiętać podczas robienia mydła.

Subiektywny przewodnik bezpiecznego mydlarza

 Noś ochronne okulary. To jest pierwsza i najważniejsza zasada bezpieczeństwa. Gogle ochronne należy bezwzględnie zakładać, żeby chronić aparat wzroku podczas robienia mydła. Jeśli jakimś nieszczęśliwym sposobem ług wyląduje na Twojej skórze i Cię poparzy, skóra będzie w stanie się zregenerować, nawet jeśli zostanie blizna. Oko nie. Utrata wzroku jest nieodwracalna.

A zatem, jeżeli nie masz okularów w domu, polecam wybrać się do najbliższego marketu budowlanego i kupić dobry model, najlepiej z regulowaną gumką, którą można dopasować do obwodu swojej głowy. Bez ochrony oczu nie myśl nawet o zabieraniu się za robienie mydła. Jeśli masz dylemat czy kupić fikuśne foremki do mydła czy dobre okulary – wybierz okulary.

Czy robienie mydła jest bezpieczne

 Zakładaj odpowiednie ubranie. Jeśli robisz mydło, Twój strój powinien być w miarę luźny i nie krępujący ruchów. Na nogi załóż porządne, wytrzymałe, nieślizgające się buty. Wszystko po to, żeby uchronić skórę przed ewentualnym bezpośrednim kontaktem z ługiem sodowym bądź masą mydlaną.

Pewną kontrowersję wśród mydlarzy wzbudzają długie rękawy Wynika ona z tego, że ług jako ciecz może być absorbowany przez ubranie. Trudniej go wtedy spłukać – tkanina zatrzymuje ług przy skórze. Dlatego moim zdaniem najlepiej postawić na długie rękawice gumowe które chronią ręce przed ewentualnym kontaktem z ługiem. W rękawice wkładamy rękawy.

Czy robienie mydła jest bezpieczne

Jeżeli pracujesz w kuchni, na blat kuchenny połóż gazety, cienkie kartony bądź zabezpiecz go w jakiś innym sposób tak, by blat nie miał kontaktu z ewentualnymi rozpryskami. Z doświadczenia wiem, że krytycznym momentem jest przelewanie mydła  do foremki. Nieraz zdarzyło mi się pobrudzić blat masą mydlaną. Dlatego warto się zabezpieczyć.

Uwaga: Jeżeli ług lub masa mydlana dostaną się jakimś sposobem na Twoją skórę nie wylewaj na nią bezpośrednio octu. Takie informacje można znaleźć na wielu, zwłaszcza zagranicznych blogach mydlarskich. Nie wiem czy to efekt oglądania filmu „Podziemny krąg” i sceny gdzie Tyler Durden praktykuje coś takiego na głównym bohaterze, ale to, co mówi Tyler na temat wody i octu fajnie wygląda na ekranie, ale nijak ma się do rzeczywistości. Otóż, według Tylera, polanie oparzenia wodą pogorszy sprawę, a polanie octem zneutralizuje wodorotlenek sodu. Powiedzmy sobie szczerze, „Podziemny krąg” to świetny film, ale kiepski poradnik mydlarza.

Po pierwsze, żadnej wzmianki o occie  nie znajdziemy w medycznych zaleceniach jak postępować przy oparzeniach chemicznych. Zalecanym działaniem w przypadku poparzenia ługiem sodowym jest przemywanie poparzonego miejsca (również oka) bieżącą wodą do 15 minut. Czyli zupełne przeciwieństwo tego, co mówił Tyler.  Żeby spłukiwać wodorotlenek sodu octem, musielibyśmy użyć go naprawdę bardzo dużo. Zresztą podobnie jak wody.

A zatem, wylanie niewielkiej ilości octu na skórę poparzoną ługiem może zaognić sytuację – będzie Cię po prostu bolało i nie spłuczesz dokładnie pozostałości ługu. Bieżącej wody mamy do dyspozycji o wiele więcej. (To nie był jedyny głupi pomysł Tylera. Stosowania ludzkiego tłuszczu odessanego podczas liposukcji też nie polecam. Oleje roślinne są znacznie lepszą opcją.) Octu można natomiast użyć po skończonej pracy do umycia blatu.

 Rób mydło w wentylowanym pomieszczeniu. Po wsypaniu wodorotlenku sodu do wody (nigdy na odwrót) należy go porządnie wymieszać aż do całkowitego rozpuszczenia. Nierozpuszczony sprawi, że nasze mydło może być po prostu niebezpieczne. Właśnie podczas rozpuszczania zachodzi reakcja, podczas której możemy być narażeni na wdychanie szkodliwych oparów.

Pamiętaj! Nie nachylaj się nad pojemnikiem i nie wdychaj oparów,  noś ochronne okulary, a cały proces przeprowadzaj w wentylowanym pomieszczeniu. Otwórz wszystkie okna. Niektórzy mydlarze używają masek z  filtrami  węglowymi. Nie polecam natomiast przeprowadzania całej tej operacji bezpośrednio przy otwartym oknie – nie wiadomo skąd zawieje wiatr i z jaką siłą. Rezultat można sobie wyobrazić.

 Upewnij się, że nie ma żadnych dzieci i zwierząt w pomieszczeniu w którym robisz mydło. W tym czasie zwierzaki i dzieci obowiązuje zakaz wstępu. Oczywiście nie chodzi o to, żeby na siłę zamykać wyżej wymienionych delikwentów w jakiejś ciemnej komórce, jednak zarówno zwierzęta jak i dzieci bywają ruchliwe, ciekawskie i pragną naszej uwagi. Zdarza im się biegać, bawić, mogą nas potrącić. Jeśli masz dzieci, nie zostawiaj naczynia z ługiem bez nadzoru i w zasięgu dziecięcych dłoni. Jedna chwila nieuwagi i nieszczęście gotowe. Mój pies bywa niepocieszony, ale ja jestem nieugięta.

Czy robienie mydła jest bezpieczne

 Nie używaj naczyń z cyny, cynku i aluminium. Wszystkie te metale reagują z wodorotlenkiem sodu.

 Nie używaj Kreta lub innych preparatów do udrożniania rur. Mogą one zawierać dodatkowe substancje, których wcale nie potrzebujesz w swoim mydle. Wybieraj czysty chemicznie wodorotlenek sodu, który można kupić np. na Allegro. Polecam ten w plastikowych pojemnikach, a nie workach. Znacznie wygodniej i bezpieczniej się go przechowuje i przesypuje. Do mieszania wodorotlenku sodu z wodą wybieraj naczynia z wytrzymałego plastiku bądź żaroodpornego szkła. Większość mydlarzy miesza ług w zlewie. Jeśli coś pójdzie nie tak, na przykład naczynie pęknie, to jego zawartość wyląduje w rurach, a nie na blacie czy podłodze.

Nie śpiesz się. Jeśli nie masz czasu, zamiast robić wszystko na ostatnią chwilę i w pośpiechu, zrezygnuj i przełóż robienie mydła na jakiś inny dzień.

Naczyń, których używasz do robienia mydła nie używaj później do gotowania. Najbezpieczniej jest mieć osobne naczynia do robienia mydła, w razie gdyby pozostałości po wodorotlenku sodu czaiły się gdzieś na niedomytym dnie. Problemem są też pozostałości olejków eterycznych. Można podpisać naczynia flamastrem, tak, żeby inni członkowie rodziny nie użyli ich przez przypadek. Niektórzy malują trupią czachę. Drastyczne, acz skutecznie odstrasza 🙂

Podczas mycia sprzętu i naczyń nie zdejmuj rękawic i okularów ochronnych!