Keukenhof – holenderski ogród tulipanowy

Keukenhof

Dziś coś z zupełnie innej beczki, bo choć Mydłoteka nie jest blogiem podróżniczym i nigdy takim nie będzie, to chciałam się podzielić z Wami wrażeniami ze świetnej wycieczki do ogrodu Keukenhof. Jest to holenderski ogród tulipanowy, który można zwiedzać każdego roku przez mniej więcej dwa miesiące. W tym roku Keukenhof jest otwarty od 21 marca do 19 maja, więc jeśli wybieracie się do Holandii i tak jak ja kochacie kwiaty warto zahaczyć o to piękne miejsce.

Keukenhof znajduje się w Lisse, niedaleko Amsterdamu i Hagi i jest naprawdę ogromny, zajmuje bowiem aż 32 hektary. Odwiedzenie wszystkich zakątków to kwestia co najmniej kilku godzin, ale na szczęście na terenie ogrodu znajdują się kawiarnie i restauracje, więc można zrobić sobie przerwę w zwiedzaniu i coś przekąsić jeśli opadło się z sił.

Tereny na których położony jest Keukenhof były w piętnastym wieku obszarem polowań, znajdował się tam też ogród, który zaopatrywał rezydencję hrabiny Jakobiny Bawarskiej w zioła do zamkowej kuchni. Stąd też wzięła się późniejsza nazwa „keukenhof” czyli „ogród kuchenny”.

Keukenhof to nie długie pola tulipanowe, jakie możecie zobaczyć czasem na zdjęciach. To raczej ogromny park z przemyślanymi kompozycjami, zaplanowanymi i posadzonymi tak, aby w każdym momencie można było podziwiać jakieś kwiaty.

Każdego roku w ogrodzie dominuje jeden motyw przewodni w oparciu o który ogrodnicy układają kompozycje kwiatowe i mozaiki. W zeszłym roku był to motyw romansu, w tym roku motywem przewodnim jest hipisowska idea „flower power”. Ciekawostka patriotyczna: w 2012 roku motywem przewodnim była… Polska, z wielką mozaiką przedstawiającą Chopina. 🙂

Ogród to nie same rabaty z tulipanami, na jego terenie znajdują się też pawilony poświęcone innym kwiatom, np. orchideom. Ogród poprzecinany jest też kanałami i zwiedzanie możemy kontynuować drogą wodną dzięki łodziom wyposażonym w elektryczne silniki. Nie próbowałam tego sposobu, podobno swoje trzeba odstać, żeby się na taką godzinną wycieczkę załapać, ale słyszałam, że warto.

Wszelkie przydatne informacje możecie znaleźć na oficjalnej stronie ogrodu czyli tutaj. Bilety kosztują około 17-18 euro za osobę (dzieci mają zniżkę). Jeżeli jedziecie samochodem, przed ogrodem znajduje się ogromny parking w cenie 6 euro za dzień.

A na zachętę oczywiście zdjęcia rabat tulipanowych:

Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof

Ilość odmian tulipanów przyprawia o zawrót głowy:

Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof
Keukenhof

Są też hiacynty, azalie i inne gatunki cudownie kwitnących roślin:


Keukenhof

Znajdziemy tu też typowo holenderskie motywy:

Oraz nieco bardziej osobliwe obrazki:

Na przykład kota zdziwionego kawką

lub autorkę bloga usiłującą zapozować z możebnie normalnym wyrazem twarzy (cierpię bowiem na tę samą przypadłość, co Robin z „Jak poznałem waszą matkę” 🙂

Mam nadzieję, że choć ten wpis tematycznie odbiega od tego, co zazwyczaj umieszczam na blogu, to był to miły przerywnik w mydlarskich zmaganiach z tłuszczami, maceratami i wodorotlenkami. Jeśli planujecie wizytę w Beneluksie w okolicach wiosny zachęcam też do odwiedzenia lasu Hallerbos w Belgii, w którym można podziwiać przepiękne niebieskie dzwonki.